Co wzbudziło taką wściekłość homosiów? Prosty żart rysunkowy, który przedstawia ślub dwóch facetów. Na pierwszym zaś planie inny mężczyzna mówi do kozy:
- Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub, a potem zaraz my.
Oto fragment listu homoseksualistów do redakcji: "(...) Do homofobii w "Rzeczpospolitej" zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale tym razem przekroczona została granica chamstwa. Żądamy przeprosin na łamach "Rzeczpospolitej"! Mamy swoją godność i należy nam się szacunek. Osoby homoseksualne, co oczywiście doskonale wiedzą rysownicy i redaktorzy "Rzeczpospolitej", nie mają nic wspólnego z zoofilią. Jesteśmy świadomi tego, że tym razem przekroczone zostały granice nie tylko dobrego smaku, lecz także przyzwoitości.(...)"
W obronie rysownika
wystąpił naczelny "Rzeczpospolitej"
Piotr Lisicki. Znany felietonista
Maciej Rybiński zamieścił zaś
tekst satyryczny nawiązujący do ww. listu środowisk homoseksualnych. Macieja Rybińskiego z kolei za jego tekst w napastliwy sposób na łamach "Wyborczej" zaatakował niejaki
Adam Leszczyński pisząc m.in. że "(...)Każdy ma takie poczucie humoru, jakim go Pan Bóg obdarzył. Być może więc byłoby stosowne przemilczeć ten obrzydliwy, homofobiczny dowcip - bo znęcać się nad upośledzonymi nie wypada.(...)". Autorowi przywołującemu w swoim tekście Boga może warto przypomnieć, że to właśnie dla Boga homoseksualizm, czyli obcowanie mężczyzny z mężczyzną czy kobiety z kobietą, jest taką samą obrzydliwością jak obcowanie człowieka ze zwierzęciem. Porównanie do zoofilii jest więc jak najbardziej uzasadnione i żadne groźby procesami ze strony organizaji homoseksualnych nie zmienią biblijnych przekazów.
A jak na całą sprawę zareagowało środowisko rysowników satyrycznych? Jak zareagowano na to, że ich koledze po fachu, rysownikowi, który osiągnął sukces i jest wizytówką polskiego rysunku satyrycznego zagranicą, ktoś chce w ewidentny, oczywisty sposób zaszkodzić? Nie zareagowano w ogóle. Jesteśmy pierwszym serwisem spośród kilku skierowanych (m.in) do rysowników satyrycznych, który podjął ten temat (co prawda podjęliśmy temat z prawie miesięcznym poślizgiem, ale wynikał oon jedynie z tego, że nasze strony internetowe nie funkcjonowały przez jakiś czas ze względu na atak hakerski) i wystąpił chociaż w taki skromny sposób ze wsparciem dla Autora i redakcji, która ów rysunek opublikowała.
AR